This love...

piątek, 28 grudnia 2007

Mam to...

Jaka ja jestem szczęśliwa
Jestem wolna, ale to mi właśnie odpowiada
Nie potrzebuje nikogo
Chce być sama
Czuć sie wolna




He He... ale człowiek potrafi być głupi twierdząc, że musi byc druga połówka....

poniedziałek, 3 września 2007

ale Tak JEST lepiej

Nie wiem co mam zrobić...
Ja Go nie kocham...
Nie daje mi spokoju...
Nigdy nic na siłe - ktos mi tak kiedys powiedział...
tylko...
Jak mam mu to wytłumaczyć???

Jednak źle myślałam ...
Twierdząc, że wszystko będzie dobrze...

piątek, 31 sierpnia 2007

Wiesz co mnie jeży...???

Jak Ken i Barbie na imprezę wpadli
Ciuchy za trzy moje wypłaty poubierani, odjebani
Ken zostawił na parkingu nowe Audi
Ma już trzy tygodnie, mówisz, że jest stare
No i troche dużo pali,
W poniedziałek kupi sobie
Porshe białe,
Tuningowane, aż się będzie rwał asfalt
Zobaczycie Kena w zajebistym cacku w centrum miasta
Jak kręci blacharę, nie oprze sie mu żadna laska
"Jazda!" w kółko będzie krzyczeć chłop z manieczek?
Nagrany na kompakt obowiązkowo musi lecieć
W aucie gdzie się wozi ziom,
co mu tata wybudował trzypiętrowy dom
Wyszukany, niedostępny jakby jakiś schron S
ą na imprezie Ken i Barbie
Barbie co stawia jak Viagra,
Ken za ojca hajs się bawi.
Oszukani myślą, że są elitą
On jest zwykłym dupkiem, ona pospolita dziwką


Chłopcy wysmarowani samoopalaczem,
Banelowa subkultura podpieprzona dramatem
Nastoletnie kurwy wytapetowane, wycackane
Wracające na czworaka z dyskoteki nad ranem


Plastikowa rura,
Mascara w pysku, nie pyskuj
Masz tu stówę idz w pizdu Barbie
Jesteś zajebista laska, ale trochę za często ustami mlaskasz
Siedzisz chłopakom w oku
Tak jak w palcu drzazga. Racja
To co mówią na dzielnicy, że masz ładną
Buźkę i podszycie spódnicy
Cycki silikonowe ugniecione tak, że już opadły na podłogę
Musisz nosić specjalne staniki usztywnione
To na głowie naturalny blond, utleniony kłąb
Poskręcane loki.
Poruszasz się tak pięknie tylko za szeroko
Stawiasz kroki. Co ty?
Jakbys prostowała beczki
Taki motyw wkręcasz na obroty
Nie rozmawiasz z normalnymi kolesiami
Całe życie z bogatymi frajerami
Na tylnym siedzeniu wożąc dupsko sportowymi samochodami
Szczyt ambicji, ty i twoje pojebane podobizny
Głupie pizdy

Coraz wiecej jest takich...
Elita, ktora dla mnie nic nie znaczy....
Bleeeeeeeeeeeeee......

środa, 22 sierpnia 2007

Troffeczke...

A co mi tam...

Dam z mnie wszystko...

środa, 15 sierpnia 2007

...

I tak siedzę zamknięty
cholera w czterech scianach
Z myślą o niczym
Cholera trudno myśleć o niczym
Te cztery ściany mnie przygnębiają...
Białe i takie zarozumiałe
Z kaloryferem nie rozmawiam,
bo Jestem Normalny
Tak mi się przynajmniej wydaje
nie Licząc kilku wpadek...
Wiezienie jest lepsze,
bo tu cztery ściany
a tam są chociaż kraty
W karty nie mam,
z kim grać, bo...
nie umie..
Nie mam,
z kim pić. .
bo nie pije...
Nie mam, z kim tańczyć
bo NIK Nie umie.
I tak siedzę zamknięty
w czterech ścianach....
KONIEC....tHE eND........

wtorek, 14 sierpnia 2007

Wiezienne mury...


gdy światem są cztery ściany...a każdy dzień jest walką....
Nie pilnuj mnie...
przede mną wąskie korytarze
i blaszane drzwi przede mną
ogromne jak żadne przedtem
Otwórz je,
znieś bariere,
pozwól ujrzeć inny świat,
pozwól spotkać się z nim.
W powietrzu zapach wilgoci,
poczuj go,
nie mów,
że to normalne
Spójrz na tłum ludzi za mną
-na zmartwione twarze,
ich wielkie oczy przepełnione nadzieją,
stęsknione ;
moje również takie są...
Przekręcasz klucz -już otwarte,
można dalej podążać,
nie pilnuj mnie...
idę po nadzieję , po wiarę , po siłę ,
idę zostawić cząstkę siebie......
on mi ją zabierze.
Uchylam drzwi,
wpadają promienie ogarniając moje ciało,
srebrzysty śnieg pod stopami
rozświetla smutne ściany
ściany brudem owiane-szare,
kaleczące,
nie jednego zraniły.
Na plecach ciarki się rozchodzą,
chłód nie pozwala na stanie,
nogi ciągną dalej...
Nie pilnuj mnie,
idę twoim śladem ......
do kochanej niegdyś osoby ,
przynieść trochę z życia osłody.


poniedziałek, 13 sierpnia 2007

Szaleństwo...

Jeżeli to szaleństwo
pozwól jej być szaloną
zapomniec o rozpaczy
rozsądku i rozwadze

Jej ciało domaga sie doznań
dotyku dłoni
zbliżenia

Tak dawno żyje samotne
Osobne oddalone
Pojedynczość
pusta
bez dnakrzyczy nocą

Pochłania sen
W szaleństwie jasność
płomienia
więc pozwól jej
spłonąć nocą


Hehhhh....

wtorek, 7 sierpnia 2007

Nasze towarzystwo...

Deszcz
wypłakany do ostatniej kropli.
Brudne ulice
z wlepionymi w niebo
Źerenicami kałuż.
Pies
zaplątany we wstążki latarni.
Uliczna lampa
podparta słupem światła
o bruk.

Jakiś facet
przejrzał się w kimś
na wylot.

Nocą przeszły dreszcze.
Wiatr zakaszlał.
Niebo zeszło poniżej.

Zza przekręconego klucza
zamilczał
ponury blask domu.

To samotność
czeka
na nasze
towarzystwo.



I się "doczekało"

piątek, 3 sierpnia 2007

Między nami...

Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych.
Nic nas z sobą nie łączyło --
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;


Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni!


Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków,
Prócz natury słodkich czarów;


Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów,
Między nami nic nie było!


Tak chciałabym by było inaczej...

poniedziałek, 30 lipca 2007

Dziś bez...

I po co tu czlowieku wchodzisz jak i tak nic po sobie nie zostawiasz!!!

niedziela, 29 lipca 2007

Zasłaniam twarz...

Znalazłam sny z dziecięcych lat przewiązane białą wstążką
Nie taki w nich zmyśliłam świat, nie tak miałam żyć
Zasłaniam ręką twarz, bo jest mi wstyd
Sprzedałam swoje "ja", by tylko kochaną być
Jest mnie coraz mniej i mniej co dnia
Zasłaniam ręką twarz, smutno mi...

Ludzie wciąż pytają mnie, czego jeszcze chcę
Oni zawsze wiedzą lepiej, co jest dla mnie dobre, a co złe
Zasłaniam ręką twarz, bo jest mi wstyd
Sprzedałam swoje "ja", sprzedałam im
Już prawie nie ma mnie, już nie mam nic
Zasłaniam ręką twarz, smutno mi...

I coraz bardziej lubię niebieskie sukienki
Coraz szybciej jeżdżę samochodem
Coraz częściej jest mi wszystko jedno
I milczę coraz częściej!

Zasłaniam ręką twarz, bo jest mi wstyd
Przed sobą z tamtych lat, gdy miałam sny
Codziennie uczę się nowych kłamstw
Zasłaniam ręką twarz, smutno mi..

środa, 25 lipca 2007

Wiecie co....

Tak sie zastanawiam..
Pisze ale nic nie pisze, bo tu gdzieś skopiowałam, tam coś wkleiłam...
A moze w koncu coś o sobie.... nie, źle to ujelam....
może coś swojego....


Kiedys kogoś kochałam... może Go dalej kocham...
Moje myśli sa nie przewidywalne...

Patrzyłam na Ciebie okiem corki, kochanki i matki
Byłam twa opoka na ktorej mogłes sadzic kwiatki
Byłam twym przeznaczeniem
Byłam twym pragnieniem
Stałam sie osoba przecieta...
Bolem strachem i nadzieja


Straciłam Cie nie wrocisz
Zostaly po tobie wspomnienia ktorych nie odwrocisz
Kochałam twa mowe
Kochalam twa osobe
Byłam szczesliwa gdy myslales o mnie


Teraz juz koniec
Nie masz juz nic na glowie
Mych smutkow
Mych zalow
A na pewno nie masz juz mnie...




No własnie to sa moje wypociny...
Widac jednak czasami, ze mam serce...

wtorek, 24 lipca 2007

Może to o mnie...


Dlaczego stoisz przy oknie

Wciąż piękną i dumną chcąc być

Twe piersi kaleczy cierń nocy

Włócznia wieku w twym boku już tkwi


Giniesz w łachmanach sumienia

Szukając zapachów i barw

Nerwy napięte i srebrne

Zwiotczały, stoczyła ja rdza


Miłości wybrana, miłości zmrożona

Plątanino materii i ducha

Wybranko aniołów, demonów i świętych

Zastępów złamanych serc

Uspokój tę duszę


Ucałuj policzek księżyca

I z chmury niewiedzy swej wyjdź

Nowe Jeruzalem spłonęło

Po cóż czekać w ruinach na świt


Na trudy się nie skarż ni słowem

I niech nie współczuje Ci nikt

Jak róża po drabinie cierniowej

Pnij się w górę w milczeniu przez łzy


Rzuć potem tę różę do ognia

I słońcu w ofierze ją złóż

A słońce niech weźmie w ramiona

Najświętszy jedyny Bóg


Bóg marzy o śmierci litery

Bo żaden nie znaczy nic znak

Lecz sprzyja ciągłemu jąkaniu

Słów chcących ciałem się stać


Miłości wybrana, miłości zmrożona

Plątanino materii i ducha

Wybranko aniołów, demonów i świętych

Zastępów złamanych serc

Uspokój tę duszę, uspokój ją.




Leonard Cohen

Gdybyś...


Gdybyś lubił mnie choć trochę

Gdybyś kochał jak nie kochasz

Gdybyś nie był jaki jesteś

Zechciał tak jak nie chcesz mnie



Tak to właśnie jest...

Chce coś co nie jest osiagalne....

...z pewnościa dla mnie....



poniedziałek, 23 lipca 2007

No co i tak mozna...



Jezu to znowu się stało
Zakochałem się aż mnie coś zabolało
Tylko z daleka jej ciało a
Sam widok to dla mnie za mało.
Ona uśmiecha się do mnie
Ale czy myśli o mnie....




Tylko Tyle moge stwierdzić....

Jaka jestem...

Jestem zwariowana, a jednocześnie mam w sobie coś z romantyczki.

Nie jestem nieśmiała, ale też nie pewna siebie.

Lubię być wolna i niezależna,

Jestem wesoła, ale czasem łapię kiepski nastrój.

Jestem towarzyska, ale czasem potrzebuję ciszy i samotności.

Jestem pełna niespodzianek, a jednocześnie przewidywalna dla tych, którzy najlepiej mnie znają.

Łatwo nawiązuję nowe znajomości, ale nie od razu nazywam kogoś przyjacielem.

Jestem bardzo spontaniczna, ale umiem też podejmować przemyślane decyzje.

Jestem uparta, ale potrafię też pójść na kompromis.

Jestem wytrzymała, ale też łatwo mnie zranić.

Nie wypominam błędów, ale też nie wybaczam wszystkiego od razu.

Nie jestem podejrzliwa, ale nie ufam wszystkim dokoła.

Jestem wrażliwa, ale nie rozczulam się bez powodu.

Jestem ambitna, ale potrafię przegrywać.

Nie jestem tchórzem, ale są rzeczy, których się boję.

Nie dążę do celu po trupach, ale też nie poddaję się łatwo.

Potrafię kochać z całego serca, ale potrafię także nienawidzić.

Lubię się śmiać z innych, ale umiem także śmiać się z siebie.

Lubię żyć aktywnie, ale mam czasem potrzebę leniuchowania.

Jak widać, wiele we mnie sprzeczności. Jednak wbrew pozorom nie jestem taka skomplikowana!