wypłakany do ostatniej kropli.
Brudne ulice
z wlepionymi w niebo
Źerenicami kałuż.
Pies
zaplątany we wstążki latarni.
Uliczna lampa
podparta słupem światła
o bruk.
Jakiś facet
przejrzał się w kimś
na wylot.
Nocą przeszły dreszcze.
Wiatr zakaszlał.
Niebo zeszło poniżej.
Zza przekręconego klucza
zamilczał
ponury blask domu.
To samotność
czeka
na nasze
towarzystwo.
I się "doczekało"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz