This love...

piątek, 31 sierpnia 2007

Wiesz co mnie jeży...???

Jak Ken i Barbie na imprezę wpadli
Ciuchy za trzy moje wypłaty poubierani, odjebani
Ken zostawił na parkingu nowe Audi
Ma już trzy tygodnie, mówisz, że jest stare
No i troche dużo pali,
W poniedziałek kupi sobie
Porshe białe,
Tuningowane, aż się będzie rwał asfalt
Zobaczycie Kena w zajebistym cacku w centrum miasta
Jak kręci blacharę, nie oprze sie mu żadna laska
"Jazda!" w kółko będzie krzyczeć chłop z manieczek?
Nagrany na kompakt obowiązkowo musi lecieć
W aucie gdzie się wozi ziom,
co mu tata wybudował trzypiętrowy dom
Wyszukany, niedostępny jakby jakiś schron S
ą na imprezie Ken i Barbie
Barbie co stawia jak Viagra,
Ken za ojca hajs się bawi.
Oszukani myślą, że są elitą
On jest zwykłym dupkiem, ona pospolita dziwką


Chłopcy wysmarowani samoopalaczem,
Banelowa subkultura podpieprzona dramatem
Nastoletnie kurwy wytapetowane, wycackane
Wracające na czworaka z dyskoteki nad ranem


Plastikowa rura,
Mascara w pysku, nie pyskuj
Masz tu stówę idz w pizdu Barbie
Jesteś zajebista laska, ale trochę za często ustami mlaskasz
Siedzisz chłopakom w oku
Tak jak w palcu drzazga. Racja
To co mówią na dzielnicy, że masz ładną
Buźkę i podszycie spódnicy
Cycki silikonowe ugniecione tak, że już opadły na podłogę
Musisz nosić specjalne staniki usztywnione
To na głowie naturalny blond, utleniony kłąb
Poskręcane loki.
Poruszasz się tak pięknie tylko za szeroko
Stawiasz kroki. Co ty?
Jakbys prostowała beczki
Taki motyw wkręcasz na obroty
Nie rozmawiasz z normalnymi kolesiami
Całe życie z bogatymi frajerami
Na tylnym siedzeniu wożąc dupsko sportowymi samochodami
Szczyt ambicji, ty i twoje pojebane podobizny
Głupie pizdy

Coraz wiecej jest takich...
Elita, ktora dla mnie nic nie znaczy....
Bleeeeeeeeeeeeee......

środa, 22 sierpnia 2007

Troffeczke...

A co mi tam...

Dam z mnie wszystko...

środa, 15 sierpnia 2007

...

I tak siedzę zamknięty
cholera w czterech scianach
Z myślą o niczym
Cholera trudno myśleć o niczym
Te cztery ściany mnie przygnębiają...
Białe i takie zarozumiałe
Z kaloryferem nie rozmawiam,
bo Jestem Normalny
Tak mi się przynajmniej wydaje
nie Licząc kilku wpadek...
Wiezienie jest lepsze,
bo tu cztery ściany
a tam są chociaż kraty
W karty nie mam,
z kim grać, bo...
nie umie..
Nie mam,
z kim pić. .
bo nie pije...
Nie mam, z kim tańczyć
bo NIK Nie umie.
I tak siedzę zamknięty
w czterech ścianach....
KONIEC....tHE eND........

wtorek, 14 sierpnia 2007

Wiezienne mury...


gdy światem są cztery ściany...a każdy dzień jest walką....
Nie pilnuj mnie...
przede mną wąskie korytarze
i blaszane drzwi przede mną
ogromne jak żadne przedtem
Otwórz je,
znieś bariere,
pozwól ujrzeć inny świat,
pozwól spotkać się z nim.
W powietrzu zapach wilgoci,
poczuj go,
nie mów,
że to normalne
Spójrz na tłum ludzi za mną
-na zmartwione twarze,
ich wielkie oczy przepełnione nadzieją,
stęsknione ;
moje również takie są...
Przekręcasz klucz -już otwarte,
można dalej podążać,
nie pilnuj mnie...
idę po nadzieję , po wiarę , po siłę ,
idę zostawić cząstkę siebie......
on mi ją zabierze.
Uchylam drzwi,
wpadają promienie ogarniając moje ciało,
srebrzysty śnieg pod stopami
rozświetla smutne ściany
ściany brudem owiane-szare,
kaleczące,
nie jednego zraniły.
Na plecach ciarki się rozchodzą,
chłód nie pozwala na stanie,
nogi ciągną dalej...
Nie pilnuj mnie,
idę twoim śladem ......
do kochanej niegdyś osoby ,
przynieść trochę z życia osłody.


poniedziałek, 13 sierpnia 2007

Szaleństwo...

Jeżeli to szaleństwo
pozwól jej być szaloną
zapomniec o rozpaczy
rozsądku i rozwadze

Jej ciało domaga sie doznań
dotyku dłoni
zbliżenia

Tak dawno żyje samotne
Osobne oddalone
Pojedynczość
pusta
bez dnakrzyczy nocą

Pochłania sen
W szaleństwie jasność
płomienia
więc pozwól jej
spłonąć nocą


Hehhhh....

wtorek, 7 sierpnia 2007

Nasze towarzystwo...

Deszcz
wypłakany do ostatniej kropli.
Brudne ulice
z wlepionymi w niebo
Źerenicami kałuż.
Pies
zaplątany we wstążki latarni.
Uliczna lampa
podparta słupem światła
o bruk.

Jakiś facet
przejrzał się w kimś
na wylot.

Nocą przeszły dreszcze.
Wiatr zakaszlał.
Niebo zeszło poniżej.

Zza przekręconego klucza
zamilczał
ponury blask domu.

To samotność
czeka
na nasze
towarzystwo.



I się "doczekało"

piątek, 3 sierpnia 2007

Między nami...

Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych.
Nic nas z sobą nie łączyło --
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;


Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni!


Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków,
Prócz natury słodkich czarów;


Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów,
Między nami nic nie było!


Tak chciałabym by było inaczej...